„Sbormistr”, czyli polskie „Słowiki” – relacja z pokazu filmowego „Dyrygenta”

Wraz z początkiem filmu, nieśpiesznie wchodzimy w rzeczywistość nastoletnich chórzystek oraz dyrygenta, który sprawuje pieczę nad żeńskim chórem. Film wyróżnia powolna dynamika, która z czasem odkrywa przed widzem coraz więcej niepokoju. Ondřej Provazník – czeski reżyser – dawkuje nam sceny nadużyć, rozpoczynając od drobnych, niejednoznacznych gestów wobec chórzystek. Im dalej brniemy w fabułę, tym bardziej atmosfera staje się duszna, toksyczna, a przede wszystkim pełna żalu do tytułowego „Dyrygenta”.

Jako Polacy, możemy dostrzec paralelę w związku z poznańskimi „Słowikami”. Zestawienie dziewczynek, które wciąż są przecież dziećmi – biegają po lesie, bawią się i kłócą ze sobą – z chórzystkami wykorzystywanymi seksualnie przez tytułowego bohatera, dyrygenta chóru, szczególnie mocno podkreśla brutalny kontrast między ich dziecięcą niewinnością a przemocą, której doświadczają.

To nie ostatni film, który przedstawia problem nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Dopóty problem ten będzie miał miejsce, dopóki produkcje te będą powstawać. Dyrygent nie daje więc widzom prostych odpowiedzi. Nikt takich nie oczekiwał. Pokazuje, że zło zbyt często czai się za zasłoną autorytetu.

Rozmowa po seansie udowodniła, że ludzie potrzebują mówić głośno o tematach trudnych, często przemilczanych w społeczeństwie. Może to niewiele, ale chociaż w taki sposób ofiary mogą dostać swoją dawkę sprawiedliwości, która została im tak brutalnie odebrana, a która skrzywdzonym się należy.

Martyna Jędrasik

Autorką wykorzystanej grafiki jest Wiktoria Głowacka.