Dlaczego Jerzy Fedorowicz dostał rolę motocyklisty w Koncercie Życzeń – etiudzie Krzysztofa Kieślowskiego z 1967 roku? – Umiałem jeździć na motorze i byłem “ciachem” – odpowiedział podczas spotkania po projekcji filmu.
Dziś Fedorowicz postrzega Koncert Życzeń jako „paradokument” o Polsce, jej problemach, nędzy i brudzie”. – Ten film pokazał ludziom rzeczywistość, w jakiej żyją – mówił, przypominając scenę, w której pasażerowie autobusu dręczą parę z zazdrości o namiot, będący jednocześnie symbolem ich miłości. – We wszystkich ujęciach był już według mnie przyszły Krzysiek Kieślowski – podkreślił senator.
Kim był dla Fedorowicza Kieślowski? – Był dla mnie jak starszy brat, byłem bohaterem jego opowiadań – mówił, wspominając wyjazdy na festiwale, na których reżyser “umiał się bawić”. – Mieliśmy do czynienia z normalnym chłopakiem, który potrafił odreagowywać. Zasłużyć sobie na przyjaźń takiego gościa, który w dodatku jest mądrzejszy od ciebie… To jest trudne – opowiadał. Fedorowicz wspominał, jak Kieślowski zadzwonił do niego, gdy w 1974 r. zagrał w “Potopie” oficera Brauna. – No, Jurek, już widzę, że zaczynasz robić postępy – usłyszał w słuchawce.
Senator podkreśla, że czasy PRL nie były jednoznaczne. – Tej władzy nie wolno tak zerojedynkowo oceniać. Ktoś się wówczas decydował na to, żeby ten naród nie zgłupiał kompletnie. W 1971 pojechaliśmy z “Biesami” Andrzeja Wajdy do Londynu, później z jego “Nocą listopadową”. To jednak niesprawiedliwe, że dziś mówi się tylko o tym, że była cenzura. Nasi artyści z tamtych lat są naszym najlepszym towarem eksportowym i przepraszam, ale czuję się jednym z nich – mówił.
Martyna Jędrasik, Paula Walczyńska



