Kocie Sokołowsko #2

Ciężka materia powoli pochłania Sokołowsko. Najbardziej niebezpieczna jest jednak dla ludzi o kruchych, delikatnych wnętrzach. Jednak my, koty, wyczuwamy ciężar z bardzo daleka. Rozmywamy ogonem szczelinę, zanim stanie się coś złego.

Dobrze jest mieć kota spacerującego po okolicy, a jeszcze lepiej – mieszkającego w domu. Spacerujemy pod osłoną nocy czujne, a za dnia wygrzewamy się na schodach kawiarni, aby być czule głaskane i smacznie karmione. Dzięki temu równowaga zostaje zachowana.

Leniwie spaceruję ulicami, ocieram się o chropowate ściany budynków. Ale cały czas jestem uważny. Gdy przechadzam się po chodniku, dostrzegam czasem na przykład kiwającą się na wietrze trawę, która wymaga poddania dokładnej analizie. Każde źdźbło ma własną trajektorię ruchu, łatwo zauważyć niewielkie odstępstwa od normy. Niekiedy wystarczy tknięcie łapką, a kiwanie wraca na bezpieczne tory. Czasem muszę taką trawę podgryźć, żeby problem zniknął. Jeśli wszystko jest w porządku, rozmawiam z mieszkańcami, a ci głaszczą mnie po grzbiecie i cieszą się, gdy zostaję z nimi dłużej.

Moim ulubionym miejscem jest Różanka, gdzie mieszkam. Delektuję się promieniami słońca na werandzie, potrafię wygrzewać się tak godzinami. Willa położona jest na uboczu, w otoczeniu bujnej zieleni. Porankom towarzyszą śpiewy ptaków, a do snu układają szumiące w koronach drzew liście. Twórcze domostwo niemal nieprzerwanie tętni życiem. Cóż za wspaniałe miejsce. Miau-em szczęście!

Oliwia Zarzycka