Przepraszam, zajęte?

– Przepraszam, zajęte? – zapytałam z lekkim uśmiechem.

Kobieta dopchnęła łakomie ostatni kęs pizzy na słynnym czarnym spodzie i pokręciła głową:

– Nie, nie. Proszę. Już zabieram kurtkę.

Spojrzałam na nią ponownie. Jej rude włosy rzucały mi się w oczy przez ostatnie dwa dni. Do tego ta czerwona szminka. Uśmiechnęłam się do niej jeszcze raz i podziękowałam. Lekko obkręciłam leżak. To samo zrobiłam z dwoma kolejnymi i taktycznie rzuciłam na nie kurtki. Zarezerwowane dla koleżanek. Po całym dniu usiadłam z niekłamanym westchnieniem ulgi. Przede mną był tylko ekran. Stara lipa. Poniemiecka willa w stylu szwajcarskim. I ten tłum ludzi. Ludzi wszelakich, obmytych ciepłym światłem słońca zachodzącego za zalesionymi górami Sokołowska. Tłum stał tam, gdzie tłum w Sokołowsku stoi zawsze. Przy Kino Kawiarni.

Jadwiga Sarnowska